Lubię moją prace

Angielskiego zaczęłam uczyć się w czwartek klasie szkoły podstawowej. Tylko w szkole uczyłam się tego języka, gdyż moich rodziców nie było stać na to by wysłać mnie na dodatkowe lekcje. Na szczęście dla mnie moja nauczycielka była dobrym pedagogiem i potrafiła bardzo dobrze tłumaczyć zawiłości języka angielskiego. Pokochałam ten język od początku i wiedziałam, że będzie to miłość na całe życie.

Angielski sposobem na życie

Przez cały okres nauki nie miałam problemów z angielskim. Był to mój ulubiony przedmiot w szkole i zawsze miałam z niego najlepsze stopnie. Brałam też udział w olimpiadzie, ale nie odniosłam w niej większych sukcesów. Trochę mnie to podłamało ale, że twardy ze mnie zawodnik nie poddałam się i dalej brnęłam w ten angielski.

Oczywiście poszłam na studia językowe. Na początku myślałam, że będę nauczała angielskiego, ale szybko okazało się, że nie mam umiejętności by przekazać dzieciom swoją wiedzę. Postanowiłam więc zająć się tłumaczeniem. Nie jest to łatwa praca. Cały czas muszę się uczyć i szkolić. Mimo to, że wydaje mi się, że znam angielski bardzo dobrze, cały czas zdarzają się polskie słowa, które sprawią, że muszę się mocno na głowić by znaleźć ich tłumaczenie na angielski (więcej: http://www.kolodziej-albion.com.pl/tlumaczenia).

Na co dzień zajmuję się tłumaczeniem polskich książek. Dzięki temu jestem na bieżąco z polską literaturą. Są książki, przy których zanim przetłumaczę zdanie to muszę przestać się śmiać. Dlatego właśnie lubię swoją pracę, bo nigdy nie wiem co będę tłumaczyła i jak trudny będzie ten tekst. Poza tłumaczeniem książek zajmuje się również tłumaczeniem dokumentów urzędowych. Jestem tłumaczem przysięgłym. Jednakże takie zlecenia zdarzają się rzadko. Może to i dobrze, bo za nimi nie przepadam. Mam wrażenie, że pisma urzędowe są takie bezuczuciowe, a książki są żywym słowem, które pozwala czytelnikowi odczuwać jakieś emocje.

 

Autor zdjęcia: pixabay.com